Popołudniu na dzień przed Wielkanocą zadzwonił do mnie Arek i powiedział, że będzie w moich okolicach i możemy coś podziałać. No więc myk myk myk coś tam wymyśliłam. Musiałam wstać o 4 rano (!) wyszykować się i pojechaliśmy na torfy na wschód słońca. Zamysł był taki żebym była sobie jakimś takim trupkiem tudzież zjawą na bagnach. Jak wyszło - oceńcie sami.
To ostatnie najlepsze! :)
OdpowiedzUsuń...zapewne pobudka o 4 nad ranem pomogła Ci osiągnąć tak doskonały wygląd ;)
Super się ogląda.
Buziaki :*
Majuszka
tak, ostatnie jest najlepsze.
OdpowiedzUsuńwszystkie są zajebiste, jak ten błędny ognik ^^
OdpowiedzUsuńZbyszek